Piotr Kubiak Rzeczpospolita

Wpisy

  • czwartek, 14 kwietnia 2011
    • Piotr Kubiak Rzeczpospolita - Audytor ostrzega państwowy bank

      Audytor ostrzega państwowy bank
      Piotr Kubiak rzeczpospolita

      BOŚ ma kłopoty z zabezpieczeniem systemu informatycznego – ustaliła „Rz”

      Bank Ochrony Środowiska to państwowy bank zarządzany przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska. Prowadzi ponad 130 tys. kont osobistych. „Gwarantujemy bezpieczeństwo zgromadzonych kapitałów” – napisano na stronie internetowej banku.

      Jednak z tajnego dokumentu opisującego stan bezpieczeństwa informatycznego BOŚ wynika, że poziom zabezpieczeń w banku budzi poważne wątpliwości. „Rz” dotarła do tajnego „Raportu końcowego dla osób zarządzających z wykonania audytu bezpieczeństwa BOŚ” sporządzonego 29 września przez audytorów firmy Clico. Audytorzy skupili się na ocenie 11 głównych elementów składających się na system bezpieczeństwa informatycznego BOŚ i oceniali je w trzystopniowej skali – wysoki, średni, niski. Najwyższa ocena nie została przyznana w żadnym elemencie. Stwierdzono tylko, że na wysokim poziomie jest zabezpieczenie systemu m.in. przed wirusami.

      Najpoważniejsze zagrożenia audytorzy mieli do trzech elementów – ochrony logo krytycznych serwerów banku, wewnętrznych standardów bezpiecznych konfiguracji i zabezpieczenia strony internetowej.

      Co o skutkach słabego zabezpieczenia strony piszą audytorzy? „Zawiera podatności, których upublicznienie (np. na forach dla internautów) lub nielegalne wykorzystanie, np. błędów (...), do przeprowadzania ataków phishingowych na klientów Banku może zaszkodzić dobremu wizerunkowi Banku i obniżyć zaufanie klientów”.

      Pozostałe elementy zostały sklasyfikowane na poziomie średnim. Jednak audytorzy nie mają wątpliwości, że aktualny stan zabezpieczenia banku może mieć poważne konsekwencje. Istnieje m.in. możliwość wykorzystania błędów do tzw. phishingu, czyli wyłudzania loginów i haseł kont oraz możliwość przejmowania przez hakerów komputerów pracowników, co skutkować może atakami na serwery banku. Poważny niepokój audytorów wzbudziły przede wszystkim wyniki testów dotyczących przejęcia serwerów banku. Udało im się to zrobić, a systemy bezpieczeństwa ataku nie wykazały: „Audytor praktycznie wykazał, że ataki na serwery banku (ze względów bezpieczeństwa serwery testowe) wykonywane w ramach testów penetracyjnych nie zostały wykryte przez istniejące w banku zabezpieczenia i systemy monitorowania” – napisano w raporcie z audytu.

      – To wyjątkowo groźne, bo haker, wprowadzając wirusa, może zniszczyć bankowe serwery z dziesiątkami tysięcy danych klientów. Może unieruchomić bank – mówi „Rz” zastrzegający sobie anonimowość szef bezpieczeństwa IT w dużej firmie międzynarodowej.

      Sprawy nie chce komentować BOŚ. „(Kwestie te) dotyczą obszarów o charakterze poufnym. Niezależnie od tego, w jaki sposób wszedł pan w posiadanie tych informacji, bank nie będzie ich komentował. (…) Natomiast w kwestii (…) audytu, chcielibyśmy także podkreślić, że bank prowadzi wiele cyklicznych, rutynowych audytów. Działania takie są standardowe, a stwierdzone w trakcie tych audytów podatności zawsze są systematycznie eliminowane” – napisał w piśmie do „Rz” Piotr Lemberg, rzecznik prasowy BOŚ.

      Jednak z ustaleń „Rz” wynika, że władze banku są świadome zagrożenia. W tym celu jeszcze przed wynikami audytu 3 września 2010 r. dyrektorzy w BOŚ zaakceptowali plan 805 inicjatyw, które miałyby poprawić poziom bezpieczeństwa banku.

      Kiedy zmiany zostaną wdrożone? „Obecnie zrealizowana jest większość inicjatyw. Pozostałe znajdują się na różnych etapach wdrożenia. Ponadto w związku z wyciekiem zastrzeżonych informacji, bank rozważa skierowanie w tej sprawie zawiadomienia do właściwych organów” – stwierdził Lemberg.

      masz pytanie, wyślij e-mail do autorów


      Rzeczpospolita

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      rotmanka123
      Czas publikacji:
      czwartek, 14 kwietnia 2011 10:22
    • Piotr Kubiak Rzeczpospolita - Wywiozą bakterie spod Baltic Areny

      Wywiozą bakterie spod Baltic Areny
      Piotr Kubiak Rzeczpospolita

      Już w poniedziałek mają się zacząć przygotowania do usunięcia groźnych substancji z terenu budowy stadionu w Gdańsku

      W minioną sobotę „Rzeczpospolita” ujawniła, że w marcu tego roku podczas budowy stadionu Baltic Arena w Gdańsku odkryto pod ziemią tysiące ton cuchnących resztek, skór i kości po nieistniejącej już garbarni. W tzw. mogilniku są rtęć i niebezpieczne dla ludzi bakterie pałeczki ropy błękitnej.

      To mogło o wiele miesięcy opóźnić budowę stadionu na mistrzostwa Euro 2012. Jego koszt ma wynieść ok. 520 mln zł. Tymczasem likwidacja niebezpiecznego znaleziska to, zdaniem ekspertów, dodatkowe 10 mln zł. Dlatego – jak pisaliśmy – podwykonawca prac ziemnych nie chciał zająć się mogilnikiem.

      Po publikacji „Rz” nastąpił przełom. Inwestor – Biuro Inwestycji Euro Gdańsk 2012 – wstępnie porozumiał się z głównym wykonawcą prac ziemnych, firmą Wakoz, która zadeklarowała, że zajmie się usunięciem mogilnika.

      Przygotowania do neutralizacji i wywozu niebezpiecznych substancji mają się zacząć w poniedziałek.

      Pozostał jeszcze jeden problem: nie do końca ustalono kwestie zapłaty. – Jesteśmy na etapie ustaleń – mówi Andrzej Mastalerz, dyrektor ds. kontraktów w firmie Wakoz.

      Michał Kruszyński, rzecznik BIEG 2012, zapewnia, że koszty budowy nie wzrosną. – Wakoz wykona te prace w ramach kontraktu – dodaje.

      Po publikacji „Rz” sprawą mogilnika zainteresowała się gdańska Prokuratura Okręgowa. Bada, czy miejscy urzędnicy w kwietniu prawidłowo wydali decyzję nakazującą natychmiastowe usunięcie odpadów.

      Rzeczpospolita

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      rotmanka123
      Czas publikacji:
      czwartek, 14 kwietnia 2011 10:21
    • Piotr Kubiak Rzeczpospolita - Pomorski samorząd stracił na kinach miliony złotych?

      Pomorski samorząd stracił na kinach miliony złotych?
      Piotr Kubiak rzeczpospolita

      Prokuratura Okręgowa w Gdańsku prowadzi śledztwo w sprawie sprzedaży spółki Neptun Film, na której władze województwa mogły stracić nawet 56 mln zł

      Podejrzany biznes z kinami
      Zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa – mówi „Rz” Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Śledczy badają transakcję sprzedaży w 2005 r. kinowej spółki Neptun Film przez Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego warszawskiej spółce Capital Park.Marszałkiem województwa był wówczas (i jest dziś) Jan Kozłowski, lider pomorskiej PO. Jego zastępcą był poseł PO Marek Biernacki, były minister spraw wewnętrznych. 

      Skąd miały się wziąć straty? Capital Park, płacąc samorządowi 23,5 miliona złotych, wszedł w posiadanie 38 atrakcyjnych nieruchomości na terenie północnej Polski. Jak ustaliła „Rz”, kilka miesięcy po przejęciu spółka miała sprzedać je za kwoty nawet siedem razy wyższe.Podejrzenia prokuratorów wzbudza fakt, że nie sporządzono rynkowej wyceny nieruchomości – najcenniejszego majątku spółki Neptun Film. – Różnica między księgową a realną wartością rynkową nieruchomości w sprzedanej spółce to klucz do śledztwa – mówi informator „Rzeczpospolitej”. Marszałek Kozłowski nie obawia się śledztwa. – To była wzorcowa transakcja – mówi.

      Rzeczpospolita

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      rotmanka123
      Czas publikacji:
      czwartek, 14 kwietnia 2011 10:20
    • Piotr Kubiak Rzeczpospolita - Podejrzany biznes z kinami

      Podejrzany biznes z kinami
      Piotr Kubiak Rzeczpospolita

      Śledztwo w gdańsku: Czy pomorski samorząd stracił miliony złotych na sprzedaży spółki prowadzącej kina

      Pomorski samorząd stracił na kinach miliony złotych?
      - Sprawa dotyczy wyrządzenia samorządowi województwa pomorskiego szkody w wielkich rozmiarach poprzez nadużycie uprawnień bądź niedopełnienie obowiązków – mówi "Rz" Grażyna Wawryniuk z gdańskiej prokuratury.

      Czego dotyczy postępowanie? W 2005 r. pomorski Urząd Marszałkowski sprzedał wszystkie udziały w spółce Neptun Film firmie Capital Park (CP). Zapłaciła za nie 23,5 mln zł i weszła w posiadanie 38 nieruchomości. Były to głównie kina, m.in. w Gdańsku, Toruniu, Olsztynie. Sprzedaż odbyła się po indywidualnych negocjacjach, bo ogłaszane wcześniej przetargi nie przynosiły rozstrzygnięcia. Chętnych nie było zbyt wielu, bo samorząd forsował nakaz kontynuowania działalności kinowej. Ale tego wymogu w umowie podpisanej z Capital Park nie ma. Dzięki temu nabywca mógł zamykać kina, a budynki i ziemię potem sprzedawać.

      Co budzi podejrzenia śledczych? To, że samorząd nie dokonał rynkowej wyceny nieruchomości, a oparł się na znacznie niższej wycenie księgowej. A nieruchomości były największym majątkiem spółki. Śledczy sprawdzają, czy samorząd mógł stracić przez to 56 mln zł.

      Jednym z pierwszych sprzedanych kin była Bajka w Gdańsku-Wrzeszczu. Z dokumentów, do których dotarła "Rz", wynika, że w transakcji między samorządem a Capital Park cenę 400-metrowego budynku z działką o powierzchni 500 mkw. oszacowano łącznie na 350 tys. zł. Jak ustaliliśmy, za taką cenę można było wtedy kupić w tej dzielnicy mieszkania o powierzchni ok. 110 mkw. CP sprzedało Bajkę za prawie trzy razy więcej – ponad milion zł. Rekordowa okazała się sprzedaż kina Jurand w Szczytnie, za które CP dostało 1,1 mln zł, a podczas transakcji z urzędem wyceniono je na 163 tys. zł.

      Jak z tych różnic tłumaczy się samorząd? "Przedmiotem sprzedaży nie były nieruchomości, lecz udziały w spółce Neptun Film. W oparciu o bilans Neptun Filmu na dzień 30 czerwca 2004 roku i inne informacje księgowe (...) wartość spółki oszacowano na poziomie 21 mln 77 tys. zł" – informuje "Rz" Małgorzata Pisarewicz, rzecznik urzędu marszałkowskiego.

      W mediach rok po transakcji pojawiły się informacje, że CP szacuje, iż wpływy ze sprzedaży nieruchomości wyniosą 80 mln zł. Czy tyle udało jej się uzyskać? Dyrektor sprzedaży w CP Artur Pietraszewski nie chciał odpowiedzieć "Rz" na to pytanie.

      To niejedyne kontrowersje pojawiające się w tej sprawie. W obsłudze prawnej prywatyzacji Neptun Filmu uczestniczyła Kancelaria Głuchowski, Jedliński, Rodziewicz, Zwara i Partnerzy. Już w 1999 r. sporządziła opinię prawną, z której wynikało, że prywatyzacja umożliwi "realizowanie nałożonych ustawowo zadań w zakresie upowszechniania kultury". Prawnicy ci od lat obsługiwali także firmę CP. Kiedy zawierano transakcję, partnerem w kancelarii był Tomasz Kozłowski – syn marszałka województwa. Jednak urząd zapewnia "Rz", że z jego strony to inna kancelaria zajmowała się obsługą transakcji. – Nie zajmowaliśmy się obsługą ani Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego, ani firmy Capital Park w zakresie transakcji zbycia przez samorząd udziałów w spółce Neptun Film – odpowiada "Rz" Aneta Mickiewicz, asystentka zarządu kancelarii.

      Zaprzecza, by w jakimkolwiek etapie przygotowywania umowy sprzedaży uczestniczył syn marszałka. Jednak "Rz" udało się dotrzeć do dokumentów świadczących, że uczestniczył w przygotowywaniu umowy sprzedaży.

      Podpisali ją ówczesny wicemarszałek Marek Biernacki i członek zarządu województwa Bogdan Borusewicz. Marszałek Jan Kozłowski, który przekonywał radnych do sprzedaży majątku Neptun Film firmie CP, w dniu podpisywania umowy wyjechał do Wiednia na szkolenie turystyczne. – Transakcja odbyła się w sposób niezwykle przejrzysty – mówi "Rz" Biernacki. – A za pieniądze ze sprzedaży wybudowaliśmy filharmonię. Gdybyśmy tego nie sprzedali, spółka by upadła, a pracownicy poszliby na bruk. Ta sprawa była już badana przez prokuraturę.

      Również marszałek Kozłowski twierdzi, że transakcja była wzorcowa. – Nie obawiam się śledztwa. Wszystko było transparentne – zapewnia.

      Prokuraturę o sprawie zawiadomił w marcu Zbigniew Kozak, poseł PiS. Prokuratorzy podzielili jego podejrzenia w kwietniu i wszczęli śledztwo. – Dlaczego to urząd marszałkowski nie zarobił wielu milionów złotych? – pyta poseł Kozak.

      Rzeczpospolita

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      rotmanka123
      Czas publikacji:
      czwartek, 14 kwietnia 2011 10:19
    • Piotr Kubiak Rzeczpospolita - Znajomy ministra prezesem BOŚ

      Znajomy ministra prezesem BOŚ
      Piotr Kubiak Rzeczpospolita

      Piotr Nisztor

      Ludzie związani ze spółką PL Energia, w której radzie nadzorczej figuruje żona wiceministra środowiska, dostali posady w banku nadzorowanym pośrednio przez jej męża

      Dominik Zdort : Platforma, partia prorodzinna
      Stanisław Gawłowski (PO), o którego powiązaniach rodzinnych ze spółką PL Energia “Rz” pisała wczoraj, jako wiceminister środowiska nadzoruje Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jest też szefem jego rady nadzorczej. Z kolei Fundusz deleguje do rady nadzorczej Banku Ochrony Środowiska siedem z ośmiu osób. Mają one wpływ m.in. na wybór prezesa banku.

      – Tajemnicą poliszynela jest, że o obsadzeniu najważniejszych funkcji w banku decyduje wiceminister Gawłowski – mówi “Rz” informator związany z BOŚ. Sugerował to też już w sierpniu 2008 r., tuż przed wyborem nowego prezesa BOŚ, “Parkiet”.

      Konkurs wygrał wtedy Mariusz Klimczak, wcześniej m.in. wiceszef PKO BP. Jego zastępcą został Adam Grzebieluch.

      Jednym z przedstawicieli Funduszu w radzie nadzorczej BOŚ był wtedy Michał Wysocki. Nie wiadomo, jak głosował, jest to tajne. Wiemy jednak, co łączy go z Klimczakiem i Grzebieluchem. Spółka PL Energia, w której radzie nadzorczej wszyscy trzej zasiadali lub zasiadają nadal.

      Wczoraj ujawniliśmy, że – jak wynika z Krajowego Rejestru Sądowego – 7 stycznia 2009 r. członkiem rady została też Renata Listowska-Gawłowska, żona wiceministra. Jeszcze we wtorek figurowała w KRS. Przedstawiciele spółki twierdzili jednak, że po dwóch tygodniach złożyła rezygnację i uczestniczyła tylko w jednym posiedzeniu rady. Sam Gawłowski oświadczył wczoraj, że jego żona była w radzie od 8 grudnia 2008 r. do 16 stycznia 2009 r.

      PL Energia w resorcie środowiska stara się o koncesję na poszukiwania gazu. Gawłowski zaprzecza, by miał wpływ na decyzje w tej sprawie. Wicepremier Grzegorz Schetyna, komentując wczorajsze doniesienia “Rz”, uznał, że rezygnacja Listowskiej-Gawłowskiej z rady nadzorczej pozwoliła uniknąć konfliktu interesów. – Wszystko powinno być jednak przejrzyste, także decyzje ministerstwa w sprawie tej koncesji – mówił.

      Co łączy Gawłowskiego z Klimczakiem? Znają się od ponad dziesięciu lat. – Poznałem go, gdy był dyrektorem koszalińskiego oddziału PKO BP – mówi wiceminister środowiska. Twierdzi, że nie miał wpływu na jego wybór na prezesa BOŚ. Zastrzega też, że nic nie wiedział o jego związkach z PL Energią.

      Czy Gawłowski wspierał kandydaturę Klimczaka? Prezes BOŚ w przesłanym do “Rz” piśmie nie odpowiedział. Stwierdził tylko, że przychodząc do BOŚ, chciał naprawić pozycję rynkową tej instytucji. Podkreślił, że musiał zrezygnować z funkcji wiceprezesa PKO BP. Znajomość z Gawłowskim określił jako “profesjonalną”.

      Rzeczpospolita

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      rotmanka123
      Czas publikacji:
      czwartek, 14 kwietnia 2011 10:18
  • czwartek, 31 marca 2011
    • Piotr Kubiak Rzeczpospolita

      Piotr Kubiak Rzeczpospolita

      Piotr Kubiak (1971) od 2008 roku korespondent dziennika
      "Rzeczpospolita" w Gdańsku, reporter śledczy. Nominowany do nagrody
      Grand Press, przyznawanej przez prestiżowy miesięcznik Press za rok
      2008. Do wyróżnienia nominowany za odnalezienie rzekomo nieżyjącego
      funkcjonariusza SB, który miał zwerbować do współpracy Lecha Wałęsę.
      Według "Press" w roku 2008 w pierwszej setce najlepszych polskich
      dziennikarzy i w pierwszej dziesiątce wśród dziennikarzy
      "Rzeczpospolitej".
      Był także autorem i współautorem tekstów min. o nadużyciach i
      nieprawidłowościach w organach ścigania, instytucjach państwowych,
      samorządach, spółkach Skarbu Państwa i prywatnych przedsiębiorstwach.
      Zajmował się m.in. tematyką "prania" brudnych pieniędzy, korupcją w
      Ministerstwie Finansów,  nieprawidłowościami przy informatyzacji
      służby zdrowia, katastrofą w Smoleńsku,  wyciekami z raportu
      dotyczącego likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, śmiercią
      świadka w sprawie zabójstwa gen. Marka Papały i zabójstwem Krzysztofa
      Olewnika.
      Wcześnij od 1999 roku pracował jako korespondent Polskiej Agencji
      Prasowej. Autor licznych newsów dotyczących m.in. zatrzymań i
      aresztowań w głośnej aferze  wydawnictwa kościelnego - Stella Maris,
      tekstów o nieprawidłowościach związanych z prywatyzacją PZU.
      Pracę w zawodzie zaczynał w 1996 roku w "Dzienniku Bałtyckim" jako
      reporter polityczny. Ujawnił m.in. plany utworzenia przez Lecha Wałęsę
      partii politycznej - Chrześciajńskiej Demokracjii III RP.

      Pozdrawiam

      Piotr Kubiak Rzeczpospolita

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      rotmanka123
      Czas publikacji:
      czwartek, 31 marca 2011 14:24